Total Pageviews

Saturday, April 27, 2013

200 Pounds Beauty ~ recenzja

Produkcja z końcówki 2006r. w reżyserii Kim Yonghwa na podstawie mangi "Kanna-san, Daiseikou Desu" (Suzuki Yumiko)

Jest to jeden z pierwszych filmów koreańskich jaki udało mi się obejrzeć :) Po długiej przerwie od "Baby and Me" (które z resztą bardzo mi się podobało) i "May 18" (którego de facto jeszcze nie dokończyłam ... ), postanowiłam się za coś wziąć i zachęcona opisem przystąpiłam do oglądania.


Wszyscy wiemy (albo przynajmniej mniej więcej orientujemy się ;)) jak to jest w tym świecie k-pop'u, do którego pragnie dostać się nasza główna bohaterka. Kang Hanna (Kim Ajung) jest przesympatyczna, urocza i obdarzona wielkim talentem wokalnym. Jednak jej życie jest trudne, a już na pewno nie należy do przyjemnych. Dziewczyna ma tylko tatę, który, na nieszczęście, grzeje stałe miejsce w zakładzie psychiatrycznym, żywi jednostronną miłość do swojego producenta i żyje marzeniem o ułożeniu sobie z nim życia. Pracuje przy seks-telefonie, a na domiar złego, jej głos jest wykorzystywany przez k'pop'ową gwiazdkę Ammy. W jaki sposób to się odbywa ? Cóż, podczas koncertów robi show i wygina swe piękne ciało Ammy, podczas gdy Hanna jest ukryta za ścianą i "użycza" głosu swojej "koleżance"... I nie myślcie sobie ! Bynajmniej, gwiazdka nie jest wdzięczna naszej bohaterce, ale poniża ją za najdrobniejsze potknięcie. Powodem tego jest zazdrość o Han Sangjun'a ( producent, grany przez Ju Jinmo),ponieważ jest życzliwy dla Hanny i zwraca na nią większą uwagę, pomimo jej otyłości. Ale to tylko powierzchowne. Podczas przyjęcia z okazji urodzin producenta dochodzi do nieprzyjemnego zdarzenia - Hanna podsłuchuje rozmowę, podczas której jej obiekt westchnień mówi o niej nieprzychylne rzeczy. Wtedy postanawia wywrócić swoje życie do góry nogami, sięgnąć po marzenia i zdobyć serce Sangjun'a. By to zrobić, udaje się do chirurga plastycznego, który jest stałym klientem w jej seks-telefonie i za pomocą szantażu skłonić go do poprawienia jej całego ciała. Jednak, logicznym wydaje się być fakt, że zmiana nie dokona się z dnia na dzień. Hanna musi zniknąć, przerwać swoje życie na rok i ulokować się w szpitalu. Trzyma dietę, ćwiczy i przechodzi udoskonalenia, a gdy wreszcie wszystko dobiega końca nie może uwierzyć własnym oczom. Od teraz, wróci jako "Jenny" i spróbuje zrobić karierę. Idzie do swojej byłej agencji, by dowiedzieć się, że pod swoją nieobecność popularność Ammy spadła, a jej kolejny album nie wyszedł z oczywistych powodów. Tam odbywają się przesłuchania, by znaleźć kogoś na zastępstwo Hanny. Jenny zostaje przyjęta i zdobywa coraz większe rzesze fanów. Jest zachwycona i wszystko wydaje się być różowe i wspaniałe, ale Sangjun odkrywa prawdę i jej kłamstwo wychodzi na jaw. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że po drodze do szczęścia straciła swój największy atut - swoją osobowość.


Moim zdaniem, film jest całkiem udany. Po części obrazuje sytuację nie tylko k-pop'u, ale i całego biznesu muzyki popularnej. W obsadzie mamy miłych dla oka i dobrych w swoim fachu aktorów, a muzyka to covery znanych utworów. Film na pewno warto obejrzeć, chociażby dla rozrywki w leniwe popołudnie i by wynieść z niego morał, że "najważniejsze jest niewidoczne dla oczu" (według mnie świetnie tu ta sentencja pasuje), a także, by w dążeniu do upragnionych celów i marzeń nie utracić samego siebie. 





3 comments:

  1. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też niedawno obejrzałam ten film. Piękny i naprawdę pouczający. Można nawet powiedzieć, że nieco wczułam się w Hannę. Mam te same marzenia, których nie mam jak zrealizować. I choć moje życie nie jest tak fatalne jak życie głównej bohaterki to do ideału mu daleko :D Widzę brak aktywności bloga :) Reaktywuj go! Ludzie się teraz tak rzucili na K-Pop, anime i ogólnie Azję, że warto, zwłaszcza, że po przejrzeniu go stwierdzam, że masz tu całkiem fajne rzeczy ^^ 키스 !

      Delete
  2. Niestety, mało mam czasu ;) Może coś tu się jeszcze pojawi, zobaczymy! Raczej na pewno nie obiecuję, tym bardziej, że już dawno minęła "faza" na k-pop :) W każdym razie, dziękuję :)

    ReplyDelete