Shizaya
Mam nadzieję, że wam się spodoba
Pomimo, iż Shizuo był z natury raczej miłym (aczkolwiek szalonym i agresywnym) człowiekiem, to pod wpływem alkoholu przeistaczał się w brutalnego sadystę. Po nocnej popijawie jego libido wzrastało do poziomu krytycznie wysokiego, a w połączeniu z, mocno działającymi na trzeźwość umysłu procentami, często zdarzało mu się brutalnie zgwałcić swojego kochanka. Tym razem było podobnie.
Izaya siedział po turecku przed telewizorem, plecami opierając się o wygodną kanapę. Ubrany był w czarne bokserki i szarą, lekko wyciągniętą koszulkę Shizuo, którą przed chwilą poplamił trzymanym w ręce piwem. Bez większego zainteresowania przełączał kolejne kanały. Na jednym z nich puszczany był właśnie kiepski, niskobudżetowy pornos.
Izaya przerwał na moment zmienianie programów. Przechylił głowę na lewe ramię, po czym z niesmakiem przełączył na kolejny kanał. Ostatecznie uznał, że nic go nie zainteresowało i wyłączył telewizor. Podniósł się i poszedł do kuchni wyrzucić pustą puszkę po piwie. Wrócił do pokoju i położył się na podłodze, składając ręce pod głową. Zerknął na wiszący na ścianie zegar - dochodziła za piętnaście druga w nocy. Westchnął głośno i przymknął powieki, gdy nagle usłyszał głośne trzaśnięcie drzwiami. Otworzył oczy i spojrzał w kierunku przedpokoju, zachowując przy tym stoicki spokój. Do pokoju, w którym obecnie leżał wyciągnięty na podłodze Izaya,wręcz wtoczył się blondwłosy chłopak - Shizuo.
Chwiejnym krokiem podszedł do drobnej czarnowłosej postaci. Ledwo trzymając się na nogach, schylił się i podniósł chudego bruneta za dekolt koszulki , chwycił go w pasie i rzucił na łóżko, po czym sam usiadł na nim okrakiem. Pochylił się, kładąc ręce po obu stronach głowy leżącego pod nim chłopaka i wpił się w jego usta. Język Shizuo łapczywie badał wnętrze ust Izayi; w międzyczasie zmienił pozycję swych rąk i teraz prawa dłoń trzymała w żelaznym uścisku nadgarstki czarnowłosego, a lewa wcisnęła się pod luźną koszulkę, drażniąc jego sutki. Blondyn podniósł się na moment i zdjął z siebie białą koszulę.
W oczach Izayi zaczęły gromadzić się łzy, gdyż wiedział, co czeka go za chwilę. Wyczuł od niego alkohol, więc domyślał się, że Shizuo nie do końca wie, co robi i pomimo, iż był na taki obrót spraw przygotowany, bardzo bał się tergo, co nastąpi. Chwilę później pijany Shizu zdjął spodnie, a wyciągnąwszy z nich skórzany pasek, zawiązał go ciasno wokół przegubów Izayi. Ściągnął z siebie i drugiego chłopaka bokserki i rzucił je na podłogę. Chwycił szczupłe łydki bruneta i umieścił je po obu stronach jego głowy, tym samym unosząc wysoko jego biodra. Shizuo, nie mając pełnej świadomości swoich poczynań, palcami - wskazującym i kciukiem, rozszerzył wejście Izayi i agresywnie w niego wszedł. Z ust czarnowłosego wydarł się przeraźliwy krzyk.
- Zamknij się ! - wrzasnął Shizuo, przyspieszając ruch bioder i uderząjąc bruneta w policzek.
Blondyn pochylił się i znów wbił się w usta Izayi, boleśnie zagryzając jego dolną wargę. Spomiędzy ich złączonych ust wydostała się strużka krwi. Słony smak tylko pobudził Shizu, który jeszcze energiczniej i mocniej poruszał się w odbycie czarnowłosego. Izaya krzyczał i jęczał; błagał by Shizuo przestał, bo sprawia mu ból; czuł, jakby jego ciało było rozrywane. Blondyn nagle się zatrzymał. Podniósł się i wyszedł z niego, po czym znalazł się w jego wnętrzu ze zdwojoną siłą. Zmienił strategię - teraz na zmianę wysuwał i zatapiał się w ciele drobnego chłopca. Po chwili zmienili pozycję. Seme bardzo niedelikatnie przerzucił Izayę na kolana, tak by miał wypięte pośladki. Blondyn znów, niewiele myśląc, wszedł w bruneta z ogromną szybkością, trafiąjąc idealnie w jego prostatę, co sprawiło, że uke krzyczał w niebo głosy. Shizuo nachylił się nad jego uchem i zassał je.
![]() |
Izaya leżał z szeroko otwartymi oczyma,i bezwiednie wypuszczając strużki spermy zmieszanej ze śliną i krwią. Poczuł jak ból przechodzi promieniście przez całe jego ciało. Cały się trząsł. Odzyskując powoli świadomość, połknął zawartość swojej jamy ustnej i wzdrygnął się z obrzydzenia. Nie wiedział ile tak leżeli. Godzinę ? Dwie ? Przez jego umysł galopowały obrzydliwe hasła, skojarzenia i obrazy. Osoba, którą tak kochał, będąc pod wpływem alkoholu, regularnie robiła sobie z niego dziwkę.
Shizuo wreszcie zaczynał trzeźwieć. Zaczęło do niego dochodzić, co zrobił. Po raz kolejny. Ze strachem spojrzał na mieszaninę krwi, spermy, śliny i potu na twarzy swojego chłopaka, a potem na jego nadgarstki. Podniósł się na rękach i chwiejnie podszedł do łazienki, zostawiając Izayę samego ze sobą. Brunet leżał na kanapie w małym, na wpół oświetlonym pokoju. Spuścił głowę w dół z jej brzegu, a po policzkach ciekły mu łzy. Rozczochrana czarna czupryna, rozcięta warga i pościerana skóra na nadgarstkach, piekielny ból w dole pleców i skroniach. Oczy znów wypełniły się słoną cieczą. Kolejna łza znaczyła piekący tor na jego policzku.
Znów to zrobił... znów go skrzywdził.
